Dyskoteka dla opornych

Taniec dyskotekowy w zasadzie nie jest niczym szczególnym. Jest to tylko dodatek do całej dyskoteki, w której najważniejsze jest dobrze się bawić, a to z kolei oznacza zapoznanie się z kimś interesującym. Samo tańczenie jest tutaj w zasadzie jedynie pełnym wyluzowaniem się i co najwyżej imitowaniem zachowania w tańcu innych ludzi, co zresztą też nie jest tak naprawdę potrzebne, ponieważ jeśli tylko czujemy się swobodnie, muzyka nas poprowadzi. Realnym problemem jest uzyskanie tej właśnie swobody, ponieważ cały czas mamy nadzieję, że poznamy kogoś interesującego i tej osobie chcemy naszym tańcem zaimponować. Nie nauczymy się w piętnaście minut imitować Michaela Jacksona, ale stosując kilka prostych technik możemy zwyczajnie poczuć się dobrze i pewnie w realizacji celu nadrzędnego stojącego przed tańcem, czyli zaimponowania tej jedynej (jedynej przynajmniej na ten wieczór).

Znajdź odpowiedni cel

Facet w dyskotece czuje się niczym dziecko w sklepie ze słodyczami i ten fakt często może być wręcz przytłaczający. Dlatego trzeba spokojnie i mądrze wybrać cel naszego tańca, czyli osobę, z którą będziemy tańczyć i której naszym tańcem będziemy chcieli zaimponować. Ważne jest, by była to osoba bez towarzystwa, bo w przeciwnym razie wchodzimy w strefę konfliktu. Są oczywiście osoby, które takie konflikty lubią, ale dla naszego celu ostatecznego nie jest to raczej specjalnie dobre rozwiązanie. Jeśli od początku nie ma pozytywnej reakcji na naszą próbę rozmowy i zaproszenia do tańca, najlepiej jest po prostu zrezygnować i poszukać kogoś innego. Zawsze możecie spróbować szczęścia w naszych kasynach, gdzie znajdziesz wielu ludzi, którzy lubią dobrą zabawę.

W poszukiwaniu zielonego światła

Żeby powyższy punkt przebiegł sprawniej, najlepiej jest poszukać zielonego światła. Wysyłamy uśmiech, wysyłamy spojrzenie i jeśli jest ono odwzajemnione, można próbować. W przeciwnym razie nasze wysiłki wiążą się ze znacznie większym ryzykiem marnowania czasu.

Atak na parkiecie

Jeśli nie chcemy ruszać do natarcia w momencie, kiedy jest ona w otoczeniu koleżanek przy stoliku, trzeba poczekać na dobry moment na parkiecie. Tutaj decydować będzie komunikacja niewerbalna, czyli ruch ciał, mimika i tak dalej. Podchodzimy koniecznie z przodu, nie zaskakujemy z tyłu. Cały czas obserwujemy, czy nasze działania spotykają się z pozytywnym odzewem. Jeśli tak, idziemy pół kroku naprzód i tak do momentu, kiedy pozytywne reakcje się skończą. Wtedy zwalniamy. Jeśli tama zostanie postawiona już na początku, akcję odwołujemy.

W rytm muzyki

Rozwijanie nici porozumienia powinno się zawsze odbywać w rytm muzyki. Jest ona poniekąd wymówką dla naszych działań, które są tutaj wyjątkowo mile widziane. Jak bardzo mile widziane, zależeć będzie oczywiście od reakcji partnerki w każdym jednostkowym przypadku, ale jeśli się jej spodobamy, będzie się ona do nas coraz bardziej zbliżała. Nie należy od razu oczywiście oczekiwać, że zarzuci nam nogi na ramiona, ale jeśli muzyka będzie spokojnie rozwijała nasza parkietową znajomość, krok po kroku, akord po akordzie będziemy mogli liczyć na coraz więcej. Ruszamy biodrami, a coraz więcej inicjatywy może być po jej stronie.

Sięgamy po…

Kiedy już trochę potańczyliśmy i jesteśmy już znajomymi z parkietu, można spróbować trochę zmienić styl całej zabawy. Wyciągamy rękę i kładziemy ją jej na biodrach. Ręka może zostać odrzucona lub możemy poczuć, że przynajmniej na razie niespecjalnie jest to miejsce dla niej i wtedy należy się wycofać, wrócić do status quo. Za jakiś czas będzie można ponownie spróbować, jeśli cały czas sygnały są pozytywne. Nie należy po prostu oczekiwać wszystkiego już teraz, natychmiast, ponieważ takie podejście zazwyczaj powoduje spalenie przedpola i ostateczną porażkę naszych starań.

Idź na całość!

W tym momencie tak naprawdę nie mówimy do ciebie, ale o tobie. Stara prawda o stosunkach damsko-męskich jest taka, że to panie tak naprawdę tu rządzą i to one mają we wszystkim decydujący głos. Do tej pory próbowaliśmy i czekaliśmy na odpowiedź, a teraz trzeba będzie zmienić podejście i na spokojnie poczekać na zaproszenie. To ona musi zacząć wszystko, co wychodzi poza rękę na biodrze. Pamiętać należy tylko o tym, że cały czas gramy w bardzo wyrafinowaną grę, w której będziemy mieli zaproszenia, ale za każdym razem trzeba będzie się zatrzymywać w pół kroku przed maksimum tego, na co wydaje nam się, że otrzymaliśmy pozwolenie. Przekroczenie granicy byłoby katastrofą, a tak pozostawiamy sobie mały bufor, który dodatkowo powoduje, że to ona chce więcej.